Wybrałem Fellraiser’y. I mój entuzjazm do biegania w terenie
jeszcze wzrósł! Szczególnie do biegania w trudnym terenie, bo w Lesie Kabackim
te buty marnują się. Myślę, że tam ich przydatność wzrośnie zimą.
Wow! Mój animusz jest tym większy, że dostałem to o czym myślałem.
Liczyłem, że będzie bardzo fajnie, ale i drżałem przed rozczarowaniem. To chyba
jedna z nielicznych sytuacji gdy rzeczywistość dorównuje oczekiwaniom. Zapowiadało się nieźle już po oględzinach. Przymierzyć butów nie mogłem, bo
najczęściej numeracji tak wysokiej jak moja nie ma na półkach. Ostatnio kupuję
głównie przez Internet, w sklepach producentów.
Początkowo uwagę skupiałem na modelu Speedcross 3. Miałem
jednak wrażenie, że są „przesadzone” w stosunku do moich potrzeb. To
doskonałe buty dla uczestników górskich ultra maratonów, a nie dla maratończyka
trenującego co jakiś czas w lasach Niziny Mazowieckiej. I nagle zauważyłem czarno-czerwone Fellraiser’y.
Miłość od pierwszego wejrzenia! Wyróżniały się lekkością oraz w miarę spokojną kolorystyką. Nie straszyły jaskrawą feerią barw. Poczułem, że to mogą być trzewiki bliskie temu
co sobie wymyśliłem. Zobaczyłem drapieżny bieżnik i zgrabną oraz stosunkowo niską
cholewkę. W dotyku wydawała się zrobiona z elastycznego materiału zapewniającego właściwe
dopasowanie i mocne trzymanie stopy. To nie była solidna, szeroka kanapa. Buty zachęcały do wysiłku, obiecywały wspólną pracę. Podeszwę miały względnie wąską, wyprofilowaną zgodnie z kształtem stopy. Dawała się łatwo wygiąć. Drop pięta palce tylko sześć milimetrów. Super. No i Salomony! Buty, w których biega, i które recenzuje Kilian Jornet(*. Biorę!
Byłem w takim ferworze, że zupełnie nie mogłem sobie poradzić z oczekiwaniem na przesyłkę. Trzy dni robocze. A w międzyczasie treningi idealnie nadające się do sprawdzenia nowego sprzętu. Żeby wyciszyć emocje zacząłem pisać tego posta. Kolejny dowód na to, że faceci pozostają dużymi chłopcami. Pragniemy zabawek. Jedni samochodów czy motocykli, inni biegowego obuwia. Ciekawe co napiszę w przypadku zawodu.
Byłem w takim ferworze, że zupełnie nie mogłem sobie poradzić z oczekiwaniem na przesyłkę. Trzy dni robocze. A w międzyczasie treningi idealnie nadające się do sprawdzenia nowego sprzętu. Żeby wyciszyć emocje zacząłem pisać tego posta. Kolejny dowód na to, że faceci pozostają dużymi chłopcami. Pragniemy zabawek. Jedni samochodów czy motocykli, inni biegowego obuwia. Ciekawe co napiszę w przypadku zawodu.
*) Scott Jurek trenuje i startuje w sprzęcie firmy Brooks. W żaden sposób nie zachęciło mnie to zapoznania się z tymi produktami. Naprawdę cenię faceta, ale ofertę tego vendora omijam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz