niedziela, 15 lutego 2015

Z Danusią i z psami

Po miesiącach przerwy i wielu rozmowach na ten temat wróciliśmy z Danusią, Xarą i Rogerem na naszą leśną trasę biegową. Dzisiejszy początek był skromy i bardziej spacerowy niż biegowy, ale został zrobiony. Pokonaliśmy trochę ponad pięć kilometrów, niecałe dwa przetruchtaliśmy. Całość zajęła nam pięćdziesiąt minut; bieg niespełna dziesięć.

Zaskoczyła mnie żona, przyznaję. Nagle zaproponowała wspólne wyjście na spacer z psami. A gdy zaczęła się szykować nakazała strój, który umożliwi bieganie.

Psy od razu wiedziały co planujemy. Drapiąc w drzwi domagały od nas jak najszybszego wyjścia przed dom. A gdy byliśmy już na podwórku trudno było opanować ich podniecenie.


Zakładanie szorek i przypinanie elastycznych linek zajęło chwilę.


Wreszcie udało się. Byliśmy gotowi do wyjścia za bramę.


Już wracając spłoszyliśmy grupę saren. Pomiędzy drzewami migały nam ich białe dupki. Kilkanaście minut później spotkałem je ponownie. Bo odprowadziwszy Danusię i huszczaki ruszyłem na swoje niedzielne wybieganie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz