Po miesiącach przerwy i wielu
rozmowach na ten temat wróciliśmy z Danusią, Xarą i Rogerem na
naszą leśną trasę biegową. Dzisiejszy początek był skromy i bardziej
spacerowy niż biegowy, ale został zrobiony. Pokonaliśmy trochę
ponad pięć kilometrów, niecałe dwa przetruchtaliśmy. Całość
zajęła nam pięćdziesiąt minut; bieg niespełna dziesięć.
Psy od razu wiedziały co planujemy.
Drapiąc w drzwi domagały od nas jak najszybszego wyjścia
przed dom. A gdy byliśmy już na podwórku trudno było opanować
ich podniecenie.
Zakładanie szorek i przypinanie elastycznych linek zajęło chwilę.
Wreszcie udało się. Byliśmy gotowi do wyjścia za bramę.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz