Wiosna już blisko. I ta kalendarzowa, i ta faktyczna, w
przyrodzie. Ziemia rozmarza i pachnie, pod dachem wiaty zadomowiła się rodzina
wróbli i chyba planuje powiększenie. Wokół dużo takich zapowiedzi. Choć pewnie
zarówno marzec, jak i kwiecień pokażą jeszcze na co je stać.
Koniec zimy to koniec treningu opartego o ogólne
przygotowanie wytrzymałościowe i siłę biegową. Czas żeby znowu przyspieszyć.
Marcin zapowiadał na marzec treningi tempowe. O ile dobrze pamiętam, bo czytając
nowy plan dziwiłem się. Nie myślałem na przykład, że nie będzie w nim miejsca
na podbiegi. Wcześniej biegałem je na okrągło. To był pewnik. Jeden trening w
tygodniu zajmowała siła biegowa. Spodziewałem się też akcentów typu pięć razy
jeden kilometr w tempie trochę poniżej maratońskiego, czy biegów ciągłych z
podobną prędkością. Myślałem iż wzrośnie dystans pokonywany w tygodniu. Nic z
tych rzeczy. W planie przeważają zabawy biegowe o charakterze wydolnościowym i
krótkie, bardziej szybkościowe oraz szybsze rozbiegania. Są też normalne, spokojne
wybiegania. Jak na razie w ciągu siedmiu dni nie przebiegłem więcej niż
pięćdziesiąt kilometrów.
Dlatego Marcin zasugerował tempa w jakich powinny być
biegane poszczególne jednostki. Jak dotąd po raz pierwszy. I nie pozostawił
miejsca na człapanie. Nakazał szybkie bieganie. Skrócił przerwy na odpoczynek.
Nadrzędne jest jednak samopoczucie. Jeżeli nogi kręcą, jeżeli trud nie jest
morderczy oraz pozwala dotrzymać zasad określonych dla każdego środka
treningowego, wskazane jest maksymalnie chyże bieganie. Należy na bieżąco
ocenić czy poziom zmęczenia pozwoli swobodnie zrealizować kolejny trening.
Jedyny trening na tempo zamyka obecny cykl. Pięć razy jeden
kilometr 3’50”/km z czterominutowymi przerwami pomiędzy. Czyli znacznie
szybciej niż moje rekordowe tempo na piątkę. Mocna rzecz! Jednostka w pewnym sensie
sprawdzająca. Niepokoi i pociąga. Psychicznie nęka, choć i podnieca. Spodziewam
się, że ją poczuję, ale i zrealizuję nie musząc „iść w trupa”. Myślę, że
przyniesie dużo frajdy. Da mentalne oparcie do ścigania się o nowe życiówki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz