piątek, 18 lipca 2014

100 dni

Do maratonu zostało sto dni. To mniej więcej trzy miesiące i tydzień. Długo. Jednak ten sam okres liczony w pojedynczych dniach wydaje się jakby krótszy.

Emocji jeszcze niewiele. Delikatne napięcia pojawiają się przy kupnie biletu czy rezerwacji hotelu. Takie drobne ekscytacje wynikające z poczucia, że podróż i start to czas zupełnie inny niż codzienność. Krótki wyjazd zagraniczny, skupienie na jednym wydarzeniu tak mocne, iż dom czy praca zacierają się w świadomości.

Nie chciałbym zapeszyć, ale wydaje mi się, że jeszcze nigdy nie zaczynałem przygotowań z tak wysokiego poziomu. Czuję się silny. Mam zapał do pracy. Jeszcze nie jestem zmęczony. Piotr uważa podobnie. Ocenia, że dobrze wszedłem w trening i biegam już naprawdę szybko. Na razie pracujemy głównie „na tętno”, czyli koncentrujemy się na pewnym poziomie intensywności. Za kilka tygodni dojdą biegi w konkretnym tempie. Jest dobrze. Będzie jeszcze lepiej! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz