niedziela, 25 stycznia 2015

Nadchodzące miesiące

Koniec stycznia sugeruje, że dobrze byłoby podzielić się biegowymi zamierzeniami. Za dwa miesiące wiosna, przynajmniej ta kalendarzowa, choć pojawiają się opinie, że i faktyczna może nadejść już w lutym, czyli najwyższy czas żeby wiedzieć po co to całe bieganie.

Dotychczasowego modelu startowego zdecydowałem się nie zmieniać. A zatem na wiosnę docelowym biegiem będzie półmaraton, a w drugiej połowie roku maraton. Poza tym wyścigi na krótszych dystansach. I tutaj nowość: będzie ich więcej, będą bardzo częste.

Na połówkę wybrałem 3. Nocny Wrocław Półmaraton. Z kilku powodów jestem ciekawy tego startu. Został wyznaczony na 20 czerwca. Jest więc biegiem bardziej letnim niż wiosennym. Zastanawiam się jak bardzo będzie nocny, i jak bardzo ciepły. Trzysta kilometrów dalej w kierunku zachodnim słońce zachodzi trochę później, a impreza odbędzie się tuż przed najkrótszą nocą w roku. Zapowiada się interesująco.
We Wrocławiu już raz przegrałem z upałem. Decydując się na start blisko letniego przesilenia ponownie ryzykuję, że warunki będą trudne. Uważam ten hazard za uzasadniony. Dla tego wyjątkowego miasta. :)
Na kilka dni przed startem minie pół roku pracy z Marcinem. Również z tej przyczyny bieg będzie istotny. Zakładam oczywiście, że będzie mocny, że na maksa, i że przyniesie nową życiówkę.

Do pierwszych dni kwietnia chciałbym trenować jak dotychczas. Bieganie cztery razy w tygodniu i dodatkowo co najmniej jedna sesja ogólnorozwojowa. Świetnie jeżeli zrealizuję dwie. Uważam, że przydadzą się takie prawie cztery miesiące pracy niezakłócone startowymi emocjami. I bez konieczności specjalnej spiny. Choć pojawiają się pytania, a nawet zaproszenia do wspólnego biegu w Wiązownie czy Półmaratonie Warszawskim, grzecznie odmawiam. Oceniam, że w ten sposób więcej skorzystam. Najpierw trochę pracy według nowego modelu, a potem sprawdziany startowe.

Pierwszy chyba 12 kwietnia w Biegu Raszyńskim. Atestowana dycha blisko domu, w sąsiedniej gminie. Spodziewam się spotkać wielu znajomych. Następna już tydzień później w Milanówku. A w kolejny weekend bieg na dziesięć kilometrów towarzyszący Orlen Warsaw Marathon. Wierzę, że i w późniejsze soboty i niedziele uda się nie zwalniać tempa. 3 maja planuję wystartować na dystansie jednej mili. Niedaleko, w Piasecznie. A po siedmiu dniach zapewne odbędzie się sztafeta maratońska Accreo Ekiden. Jeżeli tak, to prawdopodobnie wystąpię na dziesięciokilometrowej zmianie. Jednym słowem, zamierzam stratować przez pięć następujących po sobie weekendów.

Potem chwila przerwy i 30 maja Piaseczyńska Piątka, a po tygodniu Legionowska Dycha. I na siedem dni przed półmaratonem Bieg Ursynowa, atestowane pięć kilometrów. Czyli drugi ciąg startowy, tym razem krótszy, bo obejmujący trzy imprezy.

Uff... Przeczytałem co napisałem w dwóch ostatnich akapitach i trochę się przestraszyłem. Oczywiście wszystko zostało wstępnie ustalone z Marcinem, który chciałby żebym wiosną startował regularnie. Chodzi o "obudzenie, zarówno treningami, jak i startami, mojej uśpionej szybkości". Wow! Ależ to brzmi. Po prostu demon we mnie drzemie. :) 

Nigdy wcześniej nie próbowałem takiego podejścia. Jak to zniosę? A jak będę trenował? Bo zazwyczaj po zakończeniu pracy zimowej zwiększałem ilość jednostek biegowych do pięciu w tygodniu. Może tym razem nie będzie takiej konieczności. Obok startu w sobotę lub w niedzielę spodziewam się jeszcze jednego akcentu w ciągu siedmiu dni. Piąty trening biegowy może okazać się niepotrzebny. Marcin nie jest zwolennikiem zbyt wielu spokojnych wybiegań. Pięć kilometrów prawie przed półmaratonem? U mnie ma to „zdać egzamin i przydać się”. Jest trochę pytań i dlatego, że część odpowiedzi można będzie postawić dopiero po wejściu w planowany cykl, wszystko ustalone jest wstępnie. Z gotowością na zmiany.

Teraz chyba najlepiej widać jak inny jest model według którego obecnie się przygotowuję. Pojedyncze zajęcia biegowe nie uwypuklają tych różnic tak wyraźnie.

Po półmaratonie tydzień odpoczynku od biegania i trzynaście tygodni pracy przed 37. PZU Maratonem Warszawskim. Jak będzie przebiegała? Nie wiem. W jakich startach kontrolnych wystartuję? Decyzje zapadną pod koniec czerwca. Gdybym myślał jak dotychczas, powiedziałbym, że Bieg Powstania Warszawskiego, że Półmaraton Praski, może i tarczyński. Gdybym myślał jak dotychczas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz