Kilka razy byłem bliski przystąpienia do amatorskiego klubu
zrzeszającego biegaczy. Rozważałem przede wszystkim te lokalne, działające w
pobliżu miejsca gdzie mieszkam. Stowarzyszenie Rekreacyjno-Sportowe Kondycja z siedzibą w Żabieńcu
jest widoczne na imprezach biegowych. W ramach Klubu Biegacza Gymnasion
wydzielona była kiedyś Grupa Magdalenka. Zastanawiałem się również nad
przystąpieniem do Drużyny Szpiku łączącej wszystkich aktywnych sportowo popularyzatorów
idei stworzenia jak największej bazy potencjalnych dawców szpiku.
Nigdy jednak deklaracji nie wypełniłem. Po co mi to,
myślałem. Żeby zgłaszając się do kolejnych zawodów wypisać i rubrykę „przynależność
klubowa”? Bo do tego by się to sprowadziło. Z trenerem współpracuję i raczej
nie korzystałbym z takiej możliwości w ramach klubu. W treningach grupowych pewnie
bym nie uczestniczył, bo ich charakter wydaje mi się zbyt mało zindywidualizowany.
Sprzęt sportowy kupuję taki, który mi odpowiada i nie spodziewam się żebym
wiele zyskał na zbiorczych zamówieniach. A składki, nawet nie wysokie, wypada
płacić w terminie. Towarzyska część okołobiegowa pewnie byłaby fajna, ale nie
bardzo mógłbym sobie na nią pozwolić. Wystarczająco dużo już czasu zabieram
rodzinie moją aktywnością. Rachunek zysków i strat zawsze wychodził
zdecydowanie na minus.
Gdy jednak natknąłem się na grupę Vege Runners, zareagowałem
entuzjastycznie i natychmiast zgłosiłem swój akces. Zadecydowały dwa powody.
Moja pasja do diety roślinnej i radosna chęć jej propagowania oraz luźny
charakter tego ogólnopolskiego towarzystwa. Każdy trenuje indywidualnie,
spotykają się startując, umawiają na niektóre imprezy. Łączą ich witryna
internetowa i forum dyskusyjne. A przede wszystkim wyznawana idea, do której w
większości są mocno przekonani i zaangażowani.
I wywołałem dyskusję. Spodziewałem się, że trafiłem do grona
głównie biegowego, gdzie zagadnienia światopoglądowe prawie nie są poruszane.
Odwiedzając wcześniej amerykańską stronę „No Meat Athlete. Run on Plans”, przede wszystkim propagującą zalety jedzenia warzyw i owoców, gdzie nie
wymaga się jednoznacznej „wege deklaracji”, przypuszczałem, że i tu będzie
podobnie. Było inaczej. Część uczestników natychmiast odcięła się od mojej postawy, twierdząc, że od bycia wegetarianinem lub weganinem
to dzielą mnie „lata świetlne”. Kilkoro wyrażało się łagodniej, że lepiej
zachęcać niż odrzucać.
Wszystkie wpisy, nawet te najbardziej zdecydowane, były
grzeczne i taktowne. Poziom dyskusji naprawdę budował. Poczułem się jednak
zawiedziony, mój entuzjazm opadł i straciłem chęci żeby trenować i startować w
koszulce Vega Runners. Kilka dni później przeczytałem jeszcze raz całość opinii,
które pojawiły się po moim wpisie. Za wszystkie podziękowałem. Były naprawdę
interesujące. I dowiedziałem się nowych rzeczy, i miałem się nad czym zastanawiać. Napisałem długiego posta, w którym starałem się wyjaśnić moje
stanowisko, przedstawić tok rozumowania i elegancko się pożegnać. Bo ja do nich
nie należę.
Że nie czuję się wege i na chwilę obecną nie wydaje mi się,
iż poczuję się nim nawet jeżeli całkowicie zrezygnuję z mięsa, nie ma sensu
żebym reprezentował Vege Runners. Tak, ten wniosek powinien zostać wyciągnięty
wcześniej. Ale doszedłem do niego w wyniku dystansowania się kilkorga forumowiczów od mojego sposobu myślenia. To nie
jest zarzut! Nie musimy na wszystko patrzeć podobnie.
Stale towarzyszy mi pytanie co jeszcze mogę zrobić żeby
przez rok, dwa, a może dłużej, urywać z życiówek sekundy czy minuty. I zachować
przy tym dobrą kondycję całego organizmu, aby jak najlepiej realizować
powołanie męża, ojca i inne. To jest moja motywacja do przejścia na dietę
roślinną. I wolę skupiać się np. na tym co dobrze byłoby zjeść, niż
przemyśliwać czego nie mogę wziąć do ust. Wydaje mi się, że to pierwsze
podejście jest mniej stresujące.

Ciekawe czyli jednak wygląda na to że ludzie nawet w ramach wyznawanych zasad potrafią "dać do pieca" na zasadzie ty nie jesteś taki jak my bo zjadasz raz w tygodniu indyka nawet mnie sie podobały te koszulki z marchewka ale teraz jakby mniej i bardziej wyprane...
OdpowiedzUsuń