środa, 26 lutego 2014

Sorry Marcin ...

... nie pościgamy się w Biegu Raszyńskim. Nie w tym roku. Dobrze wspominam ubiegłoroczny udział w tej imprezie za miedzą, jednak kolejny raz musi poczekać co najmniej dwanaście miesięcy. Zdecydowałem, że nie zmienię planów i wiosenną połówkę pobiegnę w Poznaniu. Za pięć i pół tygodnia. Piotr też podpowiadał żeby trzymać się dotychczasowych zamierzeń.

Wszystkie trzy możliwości, nad którymi się zastanawiałem, wydawały się atrakcyjne.

Pociągał późniejszy start, w miejscu gdzie jeszcze nie biegałem. Znalazłem tylko jedną możliwość wydłużenia przygotowań. Półmaraton Przytok w regionie lubuskim wygląda na podobny do tego w Hajnówce. Też nieduży, tylko dla trzystu osób. Również rozgrywany poza miastem, w dużej części w lesie. Ale chyba niełatwy. Na pofałdowanej trasie, podobno bez wielkich podbiegów, lecz wiodącej stale trochę w górę i trochę w dół. No i odległy. Do Poznania są trzy stówki. Do Zielonej Góry czterysta pięćdziesiąt. Na szczęście większość autostradą. Ewentualny wynik tam osiągnięty byłby jeszcze bardziej wartościowy i fajnie doładowałby mentalny akumulator. Tak jak jesienny start w Bełchatowie gdzie na takim właśnie pagórkowatym szlaku pobiegłem średnio 4'20”/km.

Z punktu widzenia maratonu we Frankfurcie i zbudowania szybkości przed rozpoczęciem właściwych przygotowań, atrakcyjna wydawała się również rezygnacja z połówki. Wtedy pobiegłbym dychę w Raszynie i jeszcze kilka takich krótkich dystansów. Niektóre na maksa, inne jako mocne przetarcie.

Kontynuowanie dotychczasowego planu wydaje się takie … dziarskie. Czyli również ciekawe. Jestem twardy, nie zważam na przeciwności, mobilizuję się i walczę o znaczące poprawienie wyniku w półmaratonie. Na mecie satysfakcja będzie ogromna. :) A dodatkowo stosunkowo wczesna wiosenna impreza docelowa daje jeszcze dwa miesiące na trening szybkościowy i starty na krótkich dystansach, nie dłuższych niż dziesięć kilometrów. W pewnym sensie dwa w jednym - i połówka, i szybkie bieganie. Jednym słowem trzymam się planu, bo to wydaje przynieść najwięcej korzyści. Muszę tylko uważać na warunki zewnętrzne. Aktualne różnice temperatur rano, w południe i wieczorem przygotowań nie ułatwiają. Ale sorry ... "taki mamy klimat."  

1 komentarz:

  1. Okolice Zielonej Góry bardzo polecam, nie tylko sportowo, ale i turystycznie ;)

    OdpowiedzUsuń