czwartek, 2 października 2014

Czy obciach?

Wokół Lasu Kabackiego są dwa lub trzy nieformalne parkingi, czyli miejsca, w których zostawia się samochody. Korzystają z nich biegacze, właściciele psów, chodzący z kijami czy spacerowicze. Ja również na nich staję.

Kilka dni temu po zakończonym bieganiu kręciłem się chwilę przy aucie. Wyciągnąłem koktajl, który wypijam zaraz po treningu. To konieczna porcja węglowodanów i białka, niezbędna do szybkiego uzupełnienia tego co spaliłem. Pociągałem z termosu, szykowałem się do odjazdu. Nagle zauważyłem innego biegacza, też obok pojazdu. Nie raz mijaliśmy się na drogach w lesie. Jest pewnie w moim wieku, może trochę starszy. W szarych leginsach, w bluzie takiego samego koloru i w granatowej opasce. Nie wysoki, z brzuszkiem, zawsze sprawiał wrażenie, że biegnie z dużym trudem, z mocną zadyszką. Zakwalifikowałem go jako początkującego. Teraz wykonywał drobne ruchy, jakby rozciąganie po biegu. I palił. Palił papierosa! Oniemiałem. Dla mnie obciach.

Pamiętam, że z podobnym zniesmaczeniem przyglądałem się kurzącemu facetowi po radomskim Biegu Kazików. Siedział rozparty na ławce, w rozpiętym dresie, w koszulce z numerem startowym, z medalem na szyi. Rozkoszował się marcowym słońcem. I głęboko zaciągał. O co chodzi, pomyślałem. Po co? Albo sport, szczególnie amatorski, albo używki. Wstyd. Obciach.

Czy aby nie zapomniał wół jak cielęciem był? Przecież gdy grałem w koszykówkę, również paliłem. I potem, już w amatorskich ligach też sięgałem po papierosy. Bywało, że wręcz obnosiłem się z zapaloną fajką zaraz po treningu czy meczu. Tak, z pewnością przydałoby się więcej wyrozumiałości. Przydałoby się … Jednak samemu rzuciwszy palenie, palaczy zaakceptować nie potrafię. Szczególnie wśród sportowców amatorów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz